Za ile sprzedajesz bogatym swój czas, czyli ile kosztuje niewolnik?

Jestem właśnie po lekturze kilku książek o finansach: 100 potwornych opowieści o pieniądzach; Finansowy Ninja; Bogaty albo biedny – po prostu różni mentalnie; Bogaty ojciec, biedny ojciec; Kwadrant przepływu pieniędzy.

W książkach tych przedstawionych jest kilka sposobów na zrobienie majątku. Jedni sądzą, że to jedne z najlepszych książek o finansach, inni że to oszustwo i tak naprawdę nie da się w ten sposób zrobić majątku. Kiedy jedni zastanawiają się nad tym, jak zarobić kolejne miliony, w innych miejscach na świecie ludzie pracują za dolara dziennie. Według niektórych to niesprawiedliwe, według innych to zwyczajne, kapitalistyczne prawa rynku.

Nawiązując do poprzedniego artykułu na blogu i do wymienionych książek same nasuwają się pytania:

Czy osoby ciężko pracujące na swoje utrzymanie zdają sobie sprawę z najcenniejszej waluty jaką mają, czyli z mijającego czasu?

Dlaczego najcenniejsze waluty w XXI wieku, to czas i informacja, a nie złoto, dolar lub euro?

Czy w obecnych czasach na pewno nie istnieje już niewolnictwo?

W przytoczonych książkach autorzy wskazują czytelnikom nowoczesne sposoby zarabiania pieniędzy, zamiast codziennego wstawiania rano z łóżka i chodzenia do pracy.

Ponoć każdy może zostać milionerem! O ile wcześniej był miliarderem 🙂

Czas to Twoja najcenniejsza waluta! Czas to pieniądz!

Nie każdy chyba zdaje sobie sprawę, że pracując, tak naprawdę wymienia swój czas na pieniądze kogoś innego. Przykładowo jeśli szef płaci Ci za pracę 20zł za godzinę, to sam może za Twoją pracę dostawać od innych np. 40zł za każdą twoją godzinę w pracy. Dla uproszczenia pominę niektóre nieistotne elementy, zatem po odliczeniu wydatków na reklamę, marketing, podatków zostaje mu np. 5zł z każdej godziny Twojej pracy. Jeśli zatrudnia powiedzmy 100 pracowników, to w ten sposób w ciągu godziny zarabia 500zł, w ciągu dnia – 4000zł, w ciągu miesiąca – 80.000zł, w ciągu roku można w ten sposób zarobić 20 milionów złotych. Ten można by pomyśleć banalny sposób na zarabianie, autorzy nazywają prowadzeniem biznesu, który nie wymaga naszej obecności. Oczywiście, żeby taki biznes działał prawidłowo, to na początku trzeba się nieźle napracować.

Jednak czy dorobić można się tylko na pracy innych, czyli kupując czas innych lub korzystając z ich trudniej sytuacji (np. kupując mieszkanie, które muszą sprzedać za bezcen lub od komornika)? Są też inne propozycje, które nie zakładają mniejszego lub większego wykorzystywania innych ludzi w dojściu do miliona.

Z drugiej strony, jeśli pracujesz cale życie na etacie, to czy możesz coś zrobić, żeby dojść do miliona, oczywiście uczciwie, w taki sposób, aby nie trzeba było go ukraść.

Jak zostać milionerem? Jak zarobić milion na etacie?

Tutaj autorzy proponują po prostu oszczędzanie. Na przykład oszczędzając 600 zł miesięcznie już od najmłodszych lat (początkowo odkładając pieniądze np. na konto oszczędnościowe, oprocentowane nawet na niecałe 3%, oczywiście po potrąceniu podatku Belki), można w ten sposób w wieku 60 lat zarobić swój pierwszy milion. Oczywiście problemem będzie tu jeszcze inflacja. Zakładając ją dość optymistycznie na poziomie 1.5-2 procent, nasz milion będzie wtedy wart tyle mniej więcej od 300 do 600tys. zł w zależności od wysokości inflacji.

Z drugiej strony mało kto zdaje sobie sprawę, że w ciągu całego życia przejadamy miliony! Bo przecież jeśli zarabiamy np. 2100zł miesięcznie przez 40 lat, to w ciągu całego życia zarobimy i wydamy w sumie aż milion złotych!

Inni radzą inwestować w nieruchomości, czy złoto, ale żeby takich inwestycji dokonywać, to trzeba albo posiadać spory kapitał albo mieć odpowiednią zdolność kredytową. Choć autorzy proponują i takie sposoby inwestycji, które nie wymagają posiadania gotówki, to jednak bez doświadczenia, dostępu do informacji niedostępnej dla innych i pokaźnych umiejętności finansowo – biznesowych, ciężko byłoby działać w ten sposób.

Jak współcześnie wygląda niewolnictwo?

Według definicji niewolnik, to osoba poddająca się czemuś bezwolnie lub ktoś całkowicie zależny od swego Pana. Jeśli każdy z nas zadałby sobie pytanie, czy gdyby dziś zrezygnował z pracy, to czy dałby radę przeżyć w ten sposób resztę życia, bez otrzymywania wypłaty? Chyba większość osób nie dałaby rady przeżyć nawet jednego miesiąca, nie mówiąc już o dłuższym okresie. Zatem jeśli nie możesz zrezygnować z pracy, to tak naprawdę jesteś zależny do swego szefa, przełożonego, pracodawcy. Pracodawca zapewnia Ci środki, które przeznaczasz na jedzenie, dach nad głową, dzieci, usługi medyczne, leki, bezpieczeństwo w postaci opieki Państwa i odpowiednich instytucji, i czasem na jakąś rozrywkę. Najciekawsze jest to, że gdyby się zastanowić czym taki system różni się od niewolnictwa, gdzie Pan zapewniał niewolnikowi właściwie to samo, co teraz zapewnia Ci pracodawca, to chyba tych różnic za wiele nie będzie. System niewolniczy zmienił po prostu nazwę na system kapitalistyczny, a niewolnicza praca na pracę, w której każdy może sobie przynajmniej sam wybrać szefa. Ale czy może coś więcej?

Jak w takiej sytuacji nie dać się wykorzystać? Polecam lekturę wymienionych książek, bo wydaje się, że rozwiązania w nich przedstawione nie dla każdego będą odpowiednie ale przynajmniej poszerzą perspektywę i możliwości każdego, kto uważnie zagłębi się w przekazywane w nich informacje.

Czy każdy może być bogaty? Czy wszyscy mogliby być milionerami?

Według serwisu „The Money Project” gdyby podzielić wszystkie pieniądze świata po równo między wszystkich ludzi na Ziemi, to każdy dostałby zaledwie po 1000 dolarów. Są tu zliczone pieniądze w formie fizycznej czyli monety, banknoty, złoto i srebro. Nie jest natomiast zliczony majątek w formie fizycznej jak np. nieruchomości, czy majątek cyfrowy np. kryptowaluty. Nie są tez liczone pieniądze w niematerialnej formie elektronicznej, spoczywające na lokatach, kontach bankowych. Co ciekawe jest zdecydowanie więcej, niż pieniędzy w formie fizycznej. Z tego zestawienia jasno wynika, że niestety nie wszyscy mogą być milionerami w rzeczywistym realnym tego słowa znaczeniu, czyli nie każdy może mieć milion dolarów w formie gotówki, którą może wypłacić z banku, nawet jeśli każdy miałby taki milion na koncie bankowym.

Jak to wszystko ma się do bloga? Kup tanio, sprzedaj drogo – to popularna dewiza sprzedawców, prosta, ale jednocześnie oddająca istotę handlu. Zawsze będzie ktoś kto przepłaci, zawsze będzie ktoś kto kupi tanio lub dostanie coś za darmo. Jak sprawić, żeby pieniądze się nas trzymały? Wystarczy przecież wydawać mniej niż się zarabia, czyli szukać tanich produktów i usług, (co nie znaczy, że gorszej jakości), a sprzedawać drożej lub zarabiać zawsze trochę więcej niż się zainwestowało. Niby takie proste, ale dla przeważającej większości Polaków stanowi to jednak duży problem.

Z czego wynikają problemy z finansami? Z rozrzutności? Czy można kupować tanio i tylko to, co jest niezbędne? Przy odrobienie samodyscypliny i samokontroli może i byłoby to możliwe, ale o tym musi każdy sam zdecydować.

Który ze sposobów na zrobienie miliona jest dobry? Ciężko określić… Każdy może sobie wybrać coś dla siebie, choć pewnie i tak większość osób zostanie przy pewnej bezpiecznej pracy, przy firmie zapewniającej nieduże dochody, mimo, że wg autorów wymienionych na początku publikacji, nikt jeszcze nie dorobił się milionów na pracy na etacie lub w swojej małej firmie. Z drugiej strony, czy te miliony są najważniejsze? To już każdy sam pewnie przemyśli po tych kilku akapitach, które przyszły mi do głowy po lekturze…

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *